Moje Okulary

Moje Okulary

Jako ludzie bezustannie wpływamy na siebie nawzajem. Często jednak nie doceniamy, jakie ogromne  znaczenia dla innych, może mieć nasza postawa czy zachowanie.

Badania mózgu pokazują, że dzięki między innymi „neuronom lustrzanym” odczytujemy i naśladujemy nastroje czy postawę tych, z którymi się spotykamy. Neurony lustrzane „odbijają” to, co dzieje się w mózgu innej osoby.  Jeśli więc jesteś otwarty w stosunku do drugiej osoby to ona też się otwiera. Jeśli jesteś napięty lub pełen obaw,  to „zarażasz” tym stanem swojego rozmówcę. Dzieje się tak, nawet gdy nie w pełni zdajemy sobie z tego sprawę.

Nasze życie to ciągłe relacje z innymi. Możemy patrzeć na innych i być w relacji z nimi w różny sposób. Można obrazowo powiedzieć, że masz do wyboru różne okulary, przez które możesz patrzeć na innych. Działają one jak filtry, które zmieniają obraz danej osoby i sytuacji, powstający w naszej głowie.

Wyobraź sobie, że zakładasz okulary, przez które widzisz inną osobę jako niezdolną, bezbronną w danej sytuacji, słabą, której czegoś brakuje. Jak się zachowujesz, co czujesz w stosunku do tej osoby, co masz ochotę zrobić, a na co nie masz ochoty?  A jak to oddziałuje na tę drugą osobę? Jeśli spróbowałeś wykonać ten wewnętrzny eksperyment to odkryjesz pewnie, że założenie takich okularów w czasie rozmowy pociąga za sobą określone skutki.  Spostrzegając rozmówcę jako osobę niezdolną do samodzielnego rozwiązania swoich problemów, pojawia się w Tobie chęć udzielania jej rad,  ratowania jej przed nią samą. Zaczynasz osądzać i oceniać tę osobę. Twoim ukrytym zyskiem może być w takiej sytuacji spostrzeganie siebie jako osoby w jakiś sposób lepszej czy doskonalszej.

Jeśli w swoim życiu doświadczyłeś takiego traktowania, w pracy czy w życiu prywatnym, z pewnością wiesz, jak czuje się taka osoba  – osądzana, bez wsparcia, pozbawiona własnych sił.

Dobra rada może wydawać się wspaniałym darem. To jednak może okazać się pułapką. Bez względu na intencje, udzielanie rad podważa wiarę i pewność siebie osoby, którą chcemy „ratować”.

Dawanie rad jest szczególną pokusą dla rodziców. Chcemy w ten sposób uchronić swoje dzieci przed konsekwencjami braku doświadczenia życiowego.  W jaki jednak sposób mają one nabierać pewności siebie i doświadczenia jeśli nie przez samodzielne wybory? Wiarę w siebie oraz mocny, wewnętrzny kompas, prowadzący przez pułapki życia, tworzymy już od najmłodszych lat.
Do tej nauki potrzebne jest własne doświadczenie. Zasypywanie radami może mieć dwojakie konsekwencje – wychowamy niepewnego siebie, „grzecznego” dorosłego lub wiecznie walczącego buntownika.

Doświadczenie pokazuje również, że rady są najczęściej po prostu ignorowane i nie działają. Słyszymy od innych podobne sugestie wielokrotnie i  zawsze znajdzie się jakieś „ale…”. Ile razy udzielałeś już podobnych rad swoim bliskim? Rady budzą  opór. Kiedy ktoś ci mówi co masz zrobić, twoją reakcją będzie prawdopodobnie  obrona status quo, bez względu na to, jak dana rada jest rozsądna.

Paradoksalnie udzielanie rad staje się hamulcem w poszukiwaniu rozwiązań ponieważ może spowodować, że dana osoba nie dojdzie do sedna swojego problemu , zatrzyma dla siebie istotne informacje i nie zastanowi się nad najlepszym dla siebie rozwiązaniem. Przecież nikt nie zna ciebie lepiej niż ty sam!

Udzielanie rad wiąże się też z kwestią odpowiedzialności za własne życie. Dając komuś radę, pomyśl,  kto będzie ponosił konsekwencje jej zastosowania?

Sprawdźmy teraz jakie inne okulary możesz założyć? Słuchając danej osoby możesz widzieć ją jako silną, pomysłową, zdolną rozwiązywać swoje problemy. To całkowicie odmienne doświadczenie dla obydwu osób. To zupełnie inna jakość, patrzeć na osobę z wiarą, że ona sama znajdzie najlepsze dla siebie rozwiązania. Nie czujesz wtedy ciężaru na własnych barkach a jesteś zaciekawiony i zaangażowany na rzecz takiej pomocy drugiej osobie, aby odnalazła ona swoje własne, unikalne  odpowiedzi. Zamiast udzielać rad, uważnie słuchasz i zadajesz wspierające pytania.

A jak wpływa to na drugą osobę? Tego typu rozmowa to wyzwanie ale jednocześnie daje zachętę i wsparcie. Powoduje większe zaufanie do siebie i własnych wyborów. Prowadzi do określania własnych celów i sposobów ich realizacji. Podczas takiej rozmowy nie pozostajesz w roli ofiary, lecz stajesz się równym partnerem, biorącym  odpowiedzialność za własne życie.

Coaching opiera się na takich właśnie zasadach, pełnych szacunku do życia, doświadczeń i potencjału innych ludzi. Jeśli patrzysz na innych jak na ludzi pełnowartościowych, zdolnych rozwiązywać swoje problemy i brać odpowiedzialność za swoje życie,  powodujesz, że oni sami tak zaczynają o sobie myśleć. Pozwala im to odkrywać i realizować swój własny ogromny potencjał. Czyż nie jest to największa satysfakcja?

Na koniec warto zadać sobie pytanie jakie okulary zakładam, rozmawiając ze swoimi dziećmi, współpracownikami, znajomymi. A jakie gdy patrzę na samego siebie?

 

Jolanta Tadeusiak

%d bloggers like this: